poniedziałek, 12 październik 2015 12:35

Gdy dziecko milczy. O niezwykłym mutyzmie wybiórczym i zwykłej nieśmiałości

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Autor: Katarzyna Wozinska

Rodzice zgłaszają się zaniepokojeni faktem, że ich gadatliwe i żywe dziecko w niektórych sytuacjach po prostu nie mówi. Czasem tylko szepce, a czasem nie jest w stanie nawet poruszyć ręką, żeby wskazać na coś palcem. „Ja też byłam nieśmiała” – mówi niejedna mama – „ale czy aż tak?” „Przedszkole jakoś przejdzie, bo dzieci ją lubią” – dodaje tata – „ale co będzie w szkole?”. Jedni trafili na trop po obejrzeniu reportażu w TV, inni buszowali w Internecie, jeszcze innych odesłała przedszkolanka. Przychodzą z pytaniem: czy to mutyzm wybiórczy? Czy to da się wyleczyć?

 

 

 

Da się. Ale terapię należy rozpocząć najszybciej, jak tylko to możliwe, inaczej będzie trwała nawet latami.

Diagnosta korzysta z konkretnych wytycznych, które pomagają mu odróżnić mutyzm od innych możliwości. Dodatkowo pomaga „wyrobione oko”, uczulone na dynamikę problemu. Nieśmiałość to cecha spójna, występująca we wszystkich sytuacjach. Dziecko jest sobą, gdy potrzebuje zachęty, dobrze też na nią reaguje. Z mutyzmem jest inaczej. Często rodzic nie wierzy nauczycielowi: „co też pani opowiada, moja córka nie mówi? Chciałabym czasem, żeby tak było, buzia jej się nie zamyka!”. Mutyzm blokuje dziecko, które przez niego nie może być sobą. W żłobku, przedszkolu, szkole. Na placu zabaw, albo przy dziadku. W sklepie, w tramwaju… We wszystkich tych miejscach, albo tylko w wybranych, jest zupełnie inną osobą, niż w domu, w rodzinnym środowisku: niczym dwoje dzieci w jednym ciele. Poza domem spięte, ostrożne, zalęknione, oszczędne w ruchach. Może unikać spojrzenia i wydania jakiegokolwiek dźwięku, ze śmiechem i płaczem łącznie. Nie odpowiada na pytania, nie reaguje na namowy, na nic zdają się zachęty najukochańszej nauczycielki i cieplarniane warunki. Naraża się na oskarżenia o złośliwość i upór – to nieprawda. Najkrócej można powiedzieć: nerwy. Dziecko naprawdę cierpi i potrzebuje leczenia. Przy braku trafnego postępowania mutyzm lubi rozrastać się i obejmować kolejne obszary.

O mutyzmie trzeba pisać i mówić, trzeba go pokazywać – nadal bardzo mało osób o nim wie i do specjalistów trafiają dzieci z kilkuletnią historią milczenia. Tymczasem prawdopodobnie w każdym typowej wielkości przedszkolu znajdziemy takich dzieci co najmniej kilkoro. Na bazie wrodzonej, biologicznej nadaktywności części mózgu odpowiedzialnej za przeżywanie lęku powstaje błędne koło. Im więcej uwagi poświęca się mówieniu i milczeniu dziecka, namawia je, zachęca, rozlicza i wypytuje, tym problem staje się silniejszy. Leczenie polega na solidnym zrozumieniu tego mechanizmu przez opiekunów i zastosowaniu szeregu metod terapeutycznych pod nadzorem i z udziałem specjalisty.


Powrót do strony głównej bloga

Czytany 9262 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 02 czerwiec 2016 13:54

Skomentuj

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.